R E K L A M A



SOKOŁÓW

drukuj Prześlij znajomemu zgłoś błąd archiwum Cofnij
util util util
foto

Zawołani po imieniu w Sterdyni
2020-06-04 13:50:42 Artykuł czytany 1565 razy


W Sterdyni na skwerze Tadeusza Kościuszki trwa uroczystość odsłonięcia pamiątkowego kamienia poświęconego 11 mieszkańcom Paulinowa i Starego Ratyńca, którzy podczas II wojny światowej pomagali Żydom. Karmili ich i ukrywali na terenie swoich gospodarstw.


W uroczystości udział bierze wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin - inicjatorka projektu Zawołani po Imieniu, wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, wicewojewoda mazowiecki Sylwester Dąbrowski, dyrektor delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Siedlcach Anna Kaszuba, przedstawiciele samorządów lokalnych, biskup diecezji drohiczyńskiej Piotr Sawczuk, kapłani, rodziny zamordowanych mieszkańców gminy Sterdyń i mieszkańcy. To już dziesiąty kamień z pamiątkową tablicą, odsłonięty w ramach instytutowego projektu Zawołani po imieniu, rozpoczętego w marcu 2019 roku. Uroczystość upamiętnia historię ofiar niemieckiej obławy na uciekinierów z getta w Sterdyni oraz pomagających im mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca. Planowane pierwotnie na marzec wydarzenie, przełożone z powodu epidemii koronawirusa, jest pierwszym z tegorocznych upamiętnień w ramach projektu. Uroczystość honorowym patronatem objął premier Mateusz Morawiecki. Upamiętniana w Sterdyni historia to przykład ofiarności grupy zwykłych ludzi, którzy mimo groźby najwyższej kary nie wahali się udzielać pomocy żydowskim sąsiadom. Historia ta pokazuje też brutalność i bezwzględność niemieckiego okupanta, gotowego zaangażować wielkie siły, by terroryzować i karać tych, którzy mieli odwagę nie podporządkować się rasistowskiej polityce III Rzeszy.

– W nocy z 23 na 24 lutego 1943 roku w Paulinowie i okolicach, Niemcy przeprowadzili obławę na ukrywających się Żydów zbiegłych ze zlikwidowanego getta w pobliskiej Sterdyni – mówi dr Marcin Panecki, naukowiec z Instytutu Pileckiego. – Działania były częścią dużej akcji, do której zaangażowano około 2 tys. żołnierzy i policjantów, co umożliwiło szczelne otoczenie wsi. Z zeznań świadków wynika, że w operacji osobiście wziął udział Ernst Gramss – znany z okrucieństwa niemiecki starosta powiatu sokołowsko-węgrowskiego. W ramach tych działań wzięto także odwet na osobach, które ratowały ściganych Żydów. Dzięki mieszkańcom Paulinowa i Starego Ratyńca część uciekinierów z getta znalazła schronienie w pobliskim lesie. Kilku, za przyzwoleniem Franciszka Kierylaka – stajennego i stróża miejscowego folwarku – stale nocowało w dworskich zabudowaniach. Niektórzy byli znajomymi jeszcze sprzed wojny: Aron – z zawodu rzeźnik, Ankiel – starszy wiekiem szewc, 15-letni Szymel Ruskielenke i jego brat Szlojme – fryzjer, szkolny kolega Czesława Kotowskiego. Uciekinierom zapewniano żywność i różnego rodzaju wsparcie: dostarczano słomę do ocieplania kryjówek, pozwalano na tymczasowy nocleg w zabudowaniach gospodarczych. W celu identyfikacji osób pomagających Żydom Niemcy wykorzystali mężczyznę podającego się za zbiega z transportu do Treblinki, który dołączył do ukrywających się Żydów. Obserwował i notował, kto udziela pomocy. Do trafienia na „listę” wystarczyło wręczenie kromki chleba. W czasie akcji wskazywał Niemcom „winnych” Polaków. W konsekwencji śmierć poniosło 11 mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca. Najpierw Niemcy zamordowali Franciszka Kierylaka – został wywleczony z obory i zastrzelony przed domem. Następnie, w progu własnego domu, zabito Ewę i Józefa Kotowskich. Ich córka Stanisława, która była świadkiem egzekucji, i syn Czesław cudem uniknęli śmierci. Starszy syn Kotowskich, Stanisław, razem ze Stanisławem Piwkiem zostali zapędzeni przed pobliską gorzelnię. Wkrótce dołączyli do nich kolejni aresztowani: Zygmunt Drgas, Marian Nowicki i Zygmunt Uziębło. Pięciu zatrzymanych doprowadzono do pobliskiego lasu i rozstrzelano. Na terenie cegielni Niemcy zamordowali Franciszka Augustyniaka, Jana Siwińskiego i Aleksandrę Wiktorzak. Zamordowanych Polaków pogrzebano w lesie, nieopodal drogi. Po wojnie rodziny ofiar ekshumowały ciała i pochowały je na okolicznych cmentarzach. Los ratowanych Żydów pozostaje nieznany.

Według relacji świadków, w egzekucji w paulinowskim lesie miał zginąć jeden z żydowskich uciekinierów i dwaj zbiegli z niewoli jeńcy sowieccy, którzy również otrzymywali pomoc od miejscowej ludności.

Nazwa projektu - Zawołani po imieniu nawiązuje do wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito o potrzebie ścisłości, wzywającego do precyzyjnego policzenia ofiar „walki z władzą nieludzką”. Instytut Pileckiego rozpoczął projekt w Sadownem 24 marca 2019 roku. W Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów w czasie okupacji niemieckiej kamień z pamiątkową tablicą został odsłonięty przez premiera Mateusza Morawieckiego przed domem Leona, Marianny i Stefana Lubkiewiczów – rodziny piekarzy zastrzelonej przez Niemców 13 stycznia 1943 roku. Projekt Zawołani po imieniu poświęcony jest tym, którzy oddali życie za pomoc żydowskim bliźnim w czasach nieludzkiego terroru narzuconego przez niemieckiego okupanta. Odkrywane przez naukowców w archiwach, zapomniane historie przywracane są lokalnym społecznościom i – za pośrednictwem mediów – całemu krajowi, a ich bohaterowie upamiętniani są kamieniami z tablicami, odsłanianymi w miejscach zdarzeń. W centrum zainteresowania są zamordowani bohaterowie, ale także ich osierocone rodziny, bowiem to one do dziś ponoszą konsekwencje okrucieństwa niemieckiego okupanta i to one przechowały pamięć o heroizmie swoich matek, ojców, braci, dziadków…

Głosy świadków

Stanisława Witkowska (z domu Kotowska): – Niemcy zaczęli ostro prześladować ludność żydowską, zabijali ich w Sterdyni i w okolicach i wywozili do obozu w Treblince, gdzie ich zabijali. […] Żydzi zaczęli uciekać i chronić się przez Niemcami i szukali pomocy u Polaków, którzy udzielali także pomocy żywnościowej. Moi rodzice udzielali im okresowego schronienia i dawali żywność. […] Najczęściej po żywność przychodzili Żydzi – rodzeństwo Szlojme i Szymel. Ci Żydzi mieli schron ziemny w lesie zwanym „Kołpak”, odległym od naszego gospodarstwa około 2 km. Brat mój Stanisław Kotowski wiedział o tym schronie, dawał im słomę do wyłożenia ocieplenia w schronie, kartofle i pomagał im co mógł. Ja również z matką przygotowywałam jedzenie – zupy, piekłam placki i chleb z moją matką Ewą dla tych Żydów.

Czesław Kotowski: – W porze nocnej, około 3 nad ranem, w środę, a był to 24 luty 1943 r. usłyszałem strzały, a następnie zobaczyłem rakiety od szosy osady Sterdyń i uważałem iż Niemcy robią jakąś obławę. Moja mama powiedziała mi bym poszedł do pracy w gorzelni w majątku Paulinów, gdzie znajomy kierownik da mi fikcyjną pracę, by nie zostać aresztowany przez Niemców. Około godziny 7 wziąłem widły i poszedłem w kierunku Paulinowa. Wtedy mijałem grupę Niemców, byli uzbrojeni, widziałem też Niemców stojących na obstawie; szli oni w kierunku kolonii Paulinów i pobliskiego lasu.

Zofia Piwko (z domu Kusiak): – Mąż powiedział mi tylko „wracaj do domu”, co ja zaraz uczyniłam. Gdy odeszłam do 100 metrów usłyszałam strzały i natychmiast obejrzałam się i stanęłam. Wtedy zobaczyłam jak mój mąż Stanisław Piwko przewraca się na ziemię. Z przerażenia zdrętwiałam. Udałam się do domu i obserwowałam Niemców. Na ziemi leżeli i nie ruszali się: mój mąż Stanisław i dwaj mężczyźni.

Czesław Kotowski: – Baliśmy się Niemców, jednak udzielaliśmy pomocy Żydom z ludzkiej życzliwości.

Instytut Pileckiego jest instytucją badawczą, powołaną by prowadzić międzynarodowe badania nad historią XX. wieku, a także tworzyć archiwum cyfrowe gromadzące dokumenty z Polski i archiwów zagranicznych. Instytut służy upamiętnianiu, dokumentowaniu i badaniu historii XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego doświadczenia i losów obywateli polskich. To miejsce stworzone na potrzeby interdyscyplinarnej i międzynarodowej refleksji nad kluczowymi zagadnieniami XX-wiecznych totalitaryzmów.




Większe zdjęcia można zobaczyć TUTAJ


źródło: inf. pras [ja]

wykop
Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:

Karolina Górecka
tel. 502 710 082
skibniewska@radiopodlasie.pl

Komentarze

  • wnuczka Stanisława Piwka
    2020-06-08 22:37:09

    arrow

    "...Starszy syn Kotowskich, Stanisław, razem ze Stanisławem Piwką zostali zapędzeni przed pobliską gorzelnię." - Proszę o poprawną odmianę nazwiska "Stanisław Piwko - Stanisławem Piwkiem".

Odśwież obrazek.

Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych lub zawierających wulgaryzmy.


 

REKLAMA
foto

Wszystko, co warto wiedzieć o EBI
2020-07-02 11:04:06 Kategoria:

EBI, czyli Europejski Bank Inwestycyjny to finansowa instytucja zarządzana przez Unię Europejską. Ten organ ma swoją siedzibę w Luksemburgu, jest całkowicie niezależny od...

więcej »
foto

O niektórych rzeczach lepiej pamiętać. Zobacz, co...
2020-07-01 09:56:32 Kategoria:

Chociaż osoby posiadające samochód korzystają z niego często i nie sposób o nim zapomnieć, to dużo łatwiej wypadają z pamięci obowiązki z nim związane. Do takowych...

więcej »
foto

Jak radzimy sobie z koronawirusem?
2020-06-22 06:00:00 Kategoria:

W regionie siedleckim do tej pory odnotowano 250 przypadków zakażeń koronawirusem . Ryzyko zachorowania wciąż istnieje, a najbardziej narażony jest personel medyczny,...

więcej »
- 101,7fm / 106,0 fm - ONAIR


Zapraszamy na audycje:

foto

„Społecznym okiem na środowisko” - cykl audycji na...
2020-06-30 15:42:12 Kategoria:

25 czerwca na antenie Katolickiego Radia Podlasie ruszył cykl czterech audycji pt.: ”Społecznym okiem na środowisko”. Tematyka audycji związana jest z uruchomionym przez...

więcej »


Sokołów Podl.

w lewoLipiec 2020w prawo
Pon Wt Śr Czw Pią So Nd
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31

Kondolencje

Najnowsze Informacje