Region

Zbiornica Skórzec pod społecznym ostrzałem

Siedlce Śr. 17.06.2026 07:05:20
17
cze 2026

– Do końca sierpnia zakład przestanie być dokuczliwy – obiecuje właściciel Zbiornicy Skórzec. – Mamy powody, by w to nie wierzyć – odpowiadają mieszkańcy. We wtorek, 16 czerwca w Skórcu odbyło się zebranie w sprawie działającej tam od dawna, ale ostatnio bardzo uciążliwej dla otoczenia firmy.

Zbiornica Skórzec zajmuje się zbieraniem padłych zwierząt (zarówno hodowlanych, jak i domowych i dzikich). Działa od kilkudziesięciu lat, obsługując miejscowych i okolicznych rolników. Towarzyszące temu zapachy nie były zbyt przyjemne, ale ich zasięg był praktycznie punktowy. Mieszkańcy Skórca alarmują, że w ciągu ostatniego roku sytuacja się zmieniła: smród ma teraz ogromne nasilenie i niesie się daleko. Uniemożliwia normalne funkcjonowanie, powoduje nawet dolegliwości zdrowotne, szczególnie u dzieci.

Przyczyną jest rozszerzenie działalności zakładu: zarówno pod względem ilości przyjmowanych odpadów, jak i co do technologii. Nie jest to już tylko zbieranie, krótkotrwałe magazynowanie i wywożenie celem utylizacji do innych firm, ale przerabianie na miejscu. Właściciel mówi o sterylizacji, mieszkańcy dopowiadają, że chodzi po prostu o gotowanie padliny. I obawiają się, że będzie jeszcze gorzej, bo firma wystąpiła do samorządu o rozszerzenie w miejscowym planie zagospodarowania otaczającej ją strefy przemysłowej oraz ogłosiła zamiar budowy biogazowni. Pojawiły się protesty, sprawa stanęła na komisjach Rady Gminy, a 16 czerwca w szkole w Skórcu odbyło się w tej sprawie ogólne spotkanie zainteresowanych stron.



Spotkanie miało dość burzliwy przebieg, szczególnie na początku, kiedy doszło nawet do krótkiej przepychanki. Miejscowych zirytował fakt, że właściciel zakładu sprowadził swoich pracowników nie będących mieszkańcami Skórca. Dalej było już bez rękoczynów, ale cały czas gorąco, a pod adresem Zbiornicy padły poważne zarzuty. Najcięższym było kilku- a nawet kilkunastokrotne zwiększenie ilości przyjmowanych odpadów oraz wdrożenie nowej technologii bez kompletu wymaganych zezwoleń i próba legalizowania tego post factum. Podnoszono, że wśród odpadów pojawiły się takie szczególnie niebezpieczne, zagrażające zdrowiu ludzi i bezpieczeństwu okolicznych gospodarstw hodowlanych. Wytykano, że zakład nie ma oczyszczalni, a odprowadzając ścieki do zakładu gminnego również łamie prawo, bo to instalacja komunalna, a nie przemysłowa.

Prowadzący firmę Marcin Cabaj obiecywał, że do końca sierpnia wdroży rozwiązania techniczne, które ograniczą uciążliwość zakładu do minimum. Mają się pojawić kurtyny mgłowe, lepszy wkład w biofiltrze wentylacji oraz uzupełniający filtr węglowy. Dodatkowo część odpadów zamiast do Skórca będzie trafiać do Sokołowa, gdzie będzie przerabiana na karmę. Biogazownia ma w założeniu jeszcze bardziej ograniczyć oddziaływanie na otoczenie. Co do ścieków, to mają się one mieścić w parametrach wymaganych przez oczyszczalnię gminną. Sfotografowana wiosną z drona padlina leżąca wprost na podwórku zakładu to zdaniem właściciela przypadek, który nie miał prawa się zdarzyć, ale był jednostkowy.

Wyjaśnienia i obietnice nie przekonały jednak obecnych, którzy w dyskusji wielokrotnie wprost zarzucali biznesmenowi świadome mijanie się z prawdą. Pytali, czemu rozbudowa została przeprowadzona bez konsultacji społecznych, a pozwolenia w odpowiednich instytucjach zaczęły być załatwiane dopiero po tym, jak pojawiły się protesty. Podpierano się tutaj korespondencją m.in. z Sanepidem, RDOŚ-em i Wodami Polskimi, a także doświadczeniami mieszkańców z innych miejscowości w kraju, którzy zmagają się z podobnymi zakładami u siebie. Obietnica uszczelnienia wentylacji i zamontowania nowych filtrów również została przyjęta z powątpiewaniem, bo takie instalacje bez regularnego serwisu szybko przestają być skuteczne. Właściciel obiecywał, że o to zadba, ale ludzie wprost pytali: jak długo? I czy dostaną gwarancje na piśmie, że od września będą mogli znowu normalnie żyć?

Sporo pretensji skierowano również do lokalnych władz, które miały zacząć reagować dopiero po nasileniu protestów, wcześniej zadowalając się tym, że smrodu nie ma podczas państwowych, kościelnych i lokalnych świąt. Wójt tłumaczył się zakresem kompetencji. Przewodniczący rady gminy stwierdził z kolei, że firma postępując w ten sposób nadwyrężyła zaufanie lokalnej społeczności, co zmniejsza szanse na uchwalenie oczekiwanych przez nią zmian w miejscowym planie.

Co ciekawe, mimo całej złości i pretensji, nie żądano likwidacji firmy: – Na wsi zawsze trochę śmierdzi. Takie usługi są potrzebne i korzystamy z nich od lat. Nie chcemy pana stąd wyganiać, tylko niech pan robi to, co robił wcześniej.

Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Adam Białczak
+48.500187558

8 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.
Sprostowanie Śr. 17.06.2026 08:35:40

Zakład potrzebny, ale powinien się dostosować do profilu działalności, którą rozszerzył bez obowiązujących zgód i pozwoleń. Wiązałoby się to z dostosowaniem do utylizacji przed rozpoczęciem tej działalności, a nie wtedy, gdy mieszkańcy nie mogli już wytrzymać tego smrodu.

taka prawda Śr. 17.06.2026 03:50:12

wystarczy, że ulicą przejedzie samochód z tej zbiornicy, a śmierdzi niesamowicie. Smród jest ciężki, wciska się do domów, do samochodów mimo zamkniętych okien. Współczuję mieszkańcom tamtej okolicy. Co nie znaczy, że taki zakład jest potrzebny, ale tam chyba coś nie jest tak.

AnnaPe Śr. 17.06.2026 03:52:30

To jest wieś a nie miasto zapachy są różne. Na pewno ze zbiornicy też trochę śmierdzi ale nie przesadzajmy. Ktoś jakby się uwziął na to przedsiębiorstwo i wkoło coś wymyśla. A wczorajsze spotkanie w niektórych momentach jak fame mma wyglądało....

Gość Śr. 17.06.2026 05:49:04

Takie miejsca być muszą bo w kraju jest ich i tak bardzo mało. A co do samego zapachu to coś tam czuć ale to nie tak że całymi dniami tylko o jakiś tam porach a później jest okej

Smrodnica Czw. 18.06.2026 07:28:14

Od paru miesięcy fetor jest niesamowity i na dużą skalę. Niedawno zaczęte gotowanie padliny na pulpę, która jest wsadem do biogazowni ma ogromny wpływ na otoczenie, nie tylko najbliższe.

Mieszkaniec Śr. 17.06.2026 14:44:28

Brawa dla autora za artykuł. Niestety sama prawda. Z firmami jest tak, że zrobią tylko to co muszą, czyli wydadzą pieniądze na oczyszczanie i filtrowanie jeśli są do tego zmuszone.

Brak słów Śr. 17.06.2026 06:20:28

Proponuje zamknąć zakład, zwierzęta rozjechane na drodze niech sobie leżą, będzie z nich pachnieć fiołkami, dzieci będą na to patrzeć, ale najważniejsze, żeby firma przestała działać, bo to jest w interesie niektórych osób. Miała być rozmowa mieszkańców z właścicielem, a był brak kultury i wyżycie sie na jednej osobie. Podziwiam właściciela firmy za spokój i opanowanie, wielkie ukłony, że nie zniżył sie Pan do poziomu krzykaczy.

Smrodnica Czw. 18.06.2026 07:29:45

Podziwiaj sobie właściciela firmy a my tu go nie chcemy. To jest jedno z najgorszych miejsc w powiecie na taką działalność, na pewno znajdzie się na coś takiego lepsze miejsce. W tej gminie przybywa mieszkańców a nie ubywa jak w większości takich gmin w Polsce.