Kolęda, śmiech i wzruszenie /WIDEO/
sty 2026
Kolędy, anegdoty, wspólne śpiewanie i refleksja nad tym, co w świętach najważniejsze – tak wyglądał koncert Macieja Miecznikowskiego, który odbył się w kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Białej Podlaskiej. Artysta zaprosił publiczność do wspólnej modlitwy śpiewem, dzielenia się radością i do zatrzymania się, choć na chwilę, w biegu codzienności.
W pierwszą sobotę nowego roku, 3 stycznia kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Białej Podlaskiej wypełnił się śpiewem, śmiechem i wzruszeniem. Świąteczny koncert Macieja Miecznikowskiego nie był jedynie muzycznym wydarzeniem, ale prawdziwym spotkaniem – pełnym ciepła, refleksji i dialogu z publicznością. Artysta od pierwszych chwil wprowadził słuchaczy w klimat Bożego Narodzenia, przypominając o sensie tradycji, które wciąż są żywe i ważne. – „Jak dzielimy się szczęściem i miłością, to jeszcze nam przybywa. Warto, prawda?” – mówił, nawiązując do zwyczaju pozostawiania pustego miejsca przy wigilijnym stole.Maciej Miecznikowski z łatwością łączył śpiew kolęd z opowieściami – czasem zabawnymi, czasem bardzo osobistymi. Mówił o żłóbkach, jasełkach i teatrze, który – jak podkreślał – pozwala jeszcze głębiej przeżywać wydarzenia z Betlejem. Centralnym punktem koncertu było wspólne śpiewanie kolęd. – „Bóg po coś nam to śpiewanie dał. Święty Augustyn mówił, że kto śpiewa, ten jakby dwa razy się modlił” – przypominał artysta. Z charakterystycznym dla siebie humorem dodawał, że śpiewanie ma również udowodnione naukowo właściwości: obniża ciśnienie, poprawia nastrój, a nawet – jak żartował – „rozwija inteligencję”. Nie zabrakło osobistych historii – o rodzinie, dzieciach i dojrzewaniu, o talencie, który trzeba pielęgnować. – „Każdy ma talent. Pytanie tylko, kto go rozwija” – podkreślał, wspominając swoją mamę i pierwsze lata nauki w szkole muzycznej. Jak mówił, jego talent dojrzewał dzięki determinacji, wsparciu bliskich i… regularnym podróżom PKS-em.
Publiczność chętnie włączała się w proponowane przez artystę „muzyczne zadania” – śpiewając na głosy, rywalizując między nawami kościoła i bijąc rekord długości kolędy.
W drugiej części koncertu zabrzmiały również utwory autorskie –opowieści o miłości, rodzinie i drodze „do siebie”. Jedną z piosenek Miecznikowski poświęcił symbolowi dodatkowego talerza przy wigilijnym stole – nie tylko dla niespodziewanego gościa, ale i dla tych, którzy już odeszli. – „Dopóki ich wspominamy, oni są z nami i jeszcze nas wspomagają” – mówił. Na zakończenie artysta życzył słuchaczom umiejętności zatrzymania się i dostrzegania piękna wokół. – „Oderwać się na chwilę od pędu, spojrzeć na cuda Boże wokół nas” – zachęcał.
Zobacz Galerię
informacja i zdjęcia: Sylwia Gdela


0 komentarze