Próbowali, ale nie przekonali
kwi 2026
– Dobrze, że odbyła się rozmowa na tym szczeblu. Szkoda, że niewiele wniosła – tak niedawne spotkanie z wiceministrami i posłami w sprawie nowelizacji przepisów o planach ogólnych podsumowuje wójt Zbuczyna. I podtrzymuje wyrażaną od wielu miesięcy opinię, że to, co w założeniu miało zatrzymać urbanistyczny chaos, w rzeczywistości hamuje rozwój.
Protesty i petycje w tej sprawie pisano od połowy ubiegłego roku. Wysyłały je samorządy zrzeszone w konwencie wójtów gmin powiatu siedleckiego, łosickiego i sokołowskiego, Związek Gmin Wiejskich i liczne pojedyncze samorządy. Odzew był niewielki, a do rozmów doszło dopiero wtedy, gdy OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych zagroził ogólnopolskim protestem. W marcu odbyły się dwa spotkania, w których uczestniczyli politycy w randze sekretarza stanu. W ostatnim brali udział m.in. wiceministrowie: rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski oraz rolnictwa i rozwoju wsi Małgorzata Gromadzka, a także przewodniczący sejmowej komisji samorządu terytorialnego Michał Krawczyk.Przedstawicieli władzy na szczeblu decyzyjnym było więc sporo, ale efekt był dla walczących o zmiany samorządowców rozczarowaniem: – Wyszliśmy z informacją, że otrzymamy kolejną ministerialną interpretację przepisów, która ma zachęcić gmin do zmian w strategiach rozwoju. Te zmiany miałyby z kolei wpłynąć na to, że obostrzenia ustawowe można będzie w jakiś sposób obchodzić. Ale nas nie interesuje obchodzenie tej restrykcyjnej ustawy, tylko żeby można było na poziomie samorządu swobodniej zarządzać przestrzenią. I aby nasi mieszkańcy mieli więcej swobody w budowaniu się – relacjonuje wójt Zbuczyna, Hubert Pasiak.
Rozbieżności są te same od miesięcy i wydają się nie do przeskoczenia. Rząd argumentuje o rozlewającej się zabudowie, za którą nie nadąża infrastruktura. Samorządy wskazują, że narzucone im algorytmy do kalkulacji powierzchni uzupełniania zabudowy pasują do dużych miast i nijak się mają do realiów gmin wiejskich.
Co będzie teraz, skoro wynik rozmów był niezadowalający? Uczestnicy zaczekają na obiecane interpretacje i wtedy zdecydują, co robić dalej. Być może OPZZ RiOR odwiesi swój protest i zainteresowane samorządy wezmą w nim udział. Ale rozważane są i inne kroki. – Pieniądze, które dostajemy od państwa na wdrożenie planów ogólnych (ok. 200 tys. zł) nie są warte ich negatywnych skutków. Wolimy nie przyjąć planu ogólnego w terminie i pokryć koszty jego opracowania z własnych środków, ale za to mieć plan spełniający nasze oczekiwania. Zgodnie z sugestią ministerstwa zmienimy więc strategię rozwoju gminy, ale do tego czasu planu uchwalać nie będziemy – dodaje wójt Pasiak.
Konsekwencje mogą być poważne, bo w czasie między urzędowym terminem a faktycznym przyjęciem planu ogólnego nie będzie można procedować żadnego wniosku o warunki zabudowy dla domu lub działalności gospodarczej. Ale za znacznie gorszy scenariusz gmina uważa przyjęcie planu, który „zabetonuje status quo” i niektórym miejscowościom nie pozwoli wybudować ani jednego nowego domu.
zdjęcie: UG Zbuczyn



0 komentarze