Ostatnie pożegnanie Sybiraka. Henryk Ekielski spoczął na siemiatyckim cmentarzu
kwi 2026
W Siemiatyczach pożegnano śp. Henryka Ekielskiego – jednego z ostatnich Sybiraków ziemi siemiatyckiej, świadka tragicznych losów Polaków wywożonych na Wschód podczas II wojny światowej. Miał 95 lat. Odszedł 19 kwietnia.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w środę, 22 kwietnia, w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Mszy Świętej przewodniczył proboszcz parafii ks. Jerzy Cudny, a koncelebrowali ją ks. Kazimierz Siekierko – członek rodziny zmarłego – oraz ks. Józef Grzeszczuk, wieloletni duszpasterz Sybiraków diecezji drohiczyńskiej.W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyła pogrążona w żałobie rodzina, przyjaciele, przedstawiciele środowiska sybirackiego, a także młodzież – w tym uczniowie Liceum Ogólnokształcącego w Siemiatyczach, które sprawuje opiekę nad sztandarem Sybiraków. Obecne były delegacje Koła Sybiraków w Siemiatyczach oraz Związku Sybiraków z Białegostoku.
– Żegnamy dobrego ojca, wspaniałego Sybiraka, człowieka zaangażowanego w sprawy Kościoła i parafii, społecznika – mówił podczas homilii ks. Kazimierz Siekierko.
Wierszem zmarłego pożegnał ks. Józef Grzeszczuk. W imieniu Sybiraków tekst przygotowany przez Leszka Różańskiego, prezesa Koła Sybiraków w Siemiatyczach, odczytała Jolanta Hryniewicka. Sybiraczka podzieliła się także bolesnymi wspomnieniami ze zsyłki, gdzie jako dziecko poznała Henryka Ekielskiego. Choć dzielili wspólny los, po powrocie do Polski nie utrzymywali kontaktu – rozpoznali się dopiero po wielu latach, podczas jednego ze spotkań Sybiraków.
Po Eucharystii kondukt żałobny przeszedł na cmentarz parafialny, gdzie trumnę złożono w rodzinnym grobowcu.
Życie Henryka Ekielskiego naznaczone było dramatem deportacji. Na Sybir trafił jako dziesięcioletni chłopiec – wywieziony nocą wraz z rodziną, bez informacji o miejscu docelowym. Jeszcze przed transportem rozdzielono ich; ojciec nie trafił do wagonu. Po latach okazało się, że mężczyźni oddzieleni od rodzin zostali rozstrzelani. Bliscy trafili na Syberię, a następnie zostali przesiedleni na Ukrainę. Gdy po latach mogli wrócić do Polski, ostrzegano ich, by nie mówili o swoich przeżyciach.
Przez długi czas milczenie było koniecznością. Później jednak, gdy stało się to możliwe, Henryk Ekielski aktywnie włączył się w dawanie świadectwa. Był jednym z pierwszych członków Związku Sybiraków w Siemiatyczach, spotykał się z młodzieżą, uczestniczył w uroczystościach patriotycznych, a o swoich losach opowiadał także na antenie Radia Podlasie. Za swoją postawę i działalność śp. Henryk Ekielski był wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
Jego odejście przypomina, że odchodzą ostatni świadkowie bolesnych wydarzeń sprzed lat. Pozostaje pamięć – i niepisany testament, by tę pamięć pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.



0 komentarze