Garwolin

Toksyczna bomba tyka od pięciu lat /AUDIO/

Region Śr. 01.07.2026 07:05:04
01
lip 2026

Pięć lat walki z niebezpiecznymi odpadami i końca wciąż nie widać. Na działce przy ul. Brukarskiej w Garwolinie nadal stoi 338 zbiorników z zanieczyszczonym kwasem siarkowym. Były decyzje administracyjne, odwołania, wyroki sądu, a nawet wyciek substancji do rowu melioracyjnego. – Robimy wszystko, żeby za ich utylizację nie zapłacili mieszkańcy – mówi zastępca burmistrza Garwolina Albert Baran.

Niebezpieczne odpady trafiły na teren przy ul. Brukarskiej w 2021 roku. Jak poinformował zastępca burmistrza Garwolina Albert Baran, kontrole przeprowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Sanepid, Straż Pożarną i Policję potwierdziły, że w 338 pojemnikach typu Mauser znajduje się zanieczyszczony kwas siarkowy. Od tego czasu miasto prowadzi postępowanie administracyjne, którego celem jest zobowiązanie właścicieli nieruchomości do usunięcia odpadów.

Pierwsza decyzja została wydana jeszcze w 2021 roku, jednak właściciele skutecznie się od niej odwoływali. Sprawa wielokrotnie wracała do ponownego rozpatrzenia po decyzjach Samorządowego Kolegium Odwoławczego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Obecnie urząd ponownie prowadzi postępowanie zgodnie z zaleceniami sądu i SKO.

Sytuację dodatkowo skomplikował niedawny wyciek substancji. Jak wyjaśnił Albert Baran, ciecz przedostawała się rurą poprowadzoną z terenu składowiska do rowu melioracyjnego. Straż pożarna zabezpieczyła instalację, a miasto zawiadomiło prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Równocześnie sprawdzano, czy kiedykolwiek wydano zgodę na wykonanie takiego odprowadzenia. Takich dokumentów nie znaleziono.

Problemem są także rozszczelniające się pojemniki. Zdarza się, że ustawione jeden na drugim zbiorniki ulegają uszkodzeniom. W takich przypadkach do Garwolina przyjeżdża specjalistyczna grupa ratownictwa chemicznego z Warszawy, która przepompowuje zawartość do nowych pojemników i zabezpiecza miejsce zdarzenia.

Zastępca burmistrza podkreśla jednak, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. Większość zbiorników znajduje się w zadaszonej hali na utwardzonym podłożu, a każda awaria jest na bieżąco zabezpieczana przez służby. Jak zaznacza Albert Baran, problem wykracza daleko poza Garwolin. W całej Polsce samorządy zmagają się z porzuconymi odpadami niebezpiecznymi pozostawianymi przez nielegalnie działające firmy. Koszty ich usunięcia sięgają milionów złotych. – Chcemy wykorzystać wszystkie możliwości prawne, aby za utylizację zapłacili sprawcy, a nie mieszkańcy Garwolina – podkreśla zastępca burmistrza.

Prokuratura ustaliła już drogę przekazywania odpadów, jednak osoby formalnie odpowiedzialne okazały się tzw. „słupami”, co utrudnia dotarcie do faktycznych organizatorów procederu. Władze miasta zwróciły się także do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego o wsparcie oraz rozwiązania systemowe, które pozwolą skuteczniej walczyć z podobnymi przypadkami w przyszłości.

Więcej w rozmowie Waldemara Jaronia z zastępcą burmistrza miasta Albertem Baranem:


zdjęcie główne: archiwum podlasie24
Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Waldemar Jaroń
+48.509056641

1 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.
NFOŚIGW Czw. 02.07.2026 16:42:33

1.Wycieków było kilka. 2.Jest bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców sąsiadujących ze składowiskiem. 3. " Awarie" nie za każdym razem są zabezpieczane przez służby. 4. Za utylizacje sprawca nigdy nie zapłaci i UM doskonale o tym wie. Reasumujac -jak do tej pory to skutecznie "utylizujecie" mieszkańców sąsiadujących ze składowiskiem.