Ekologiczna bomba w Garwolinie. Kto ją rozbroi? /AUDIO/
wrz 2026
Od sześciu lat na posesji przy ul. Brukarskiej w Garwolinie znajdują się niebezpieczne odpady. Mieszkańcy alarmują, pojawiają się informacje o kwasie siarkowym, a uszkodzone pojemniki trzeba zabezpieczać przy pomocy strażaków. Tymczasem konkretnego terminu rozwiązania problemu nadal nie ma. Wiceburmistrz Garwolina przyznaje wprost: „na chwilę obecną nie znam odpowiedzi na to pytanie”.
Sprawa nielegalnego składowania niebezpiecznych odpadów przy ul. Brukarskiej ciągnie się od lat. Choć wiadomo już, kto transportował i magazynował odpady, a prawomocny wyrok sądu potwierdził winę tego podmiotu, problem na miejscu wciąż pozostaje nierozwiązany. Miasto prowadzi kolejne postępowania i gromadzi dokumentację. Po uchyleniu wcześniejszej decyzji burmistrza przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze urzędnicy zwrócili się między innymi do Sądu Rejonowego w Garwolinie, Urzędu Skarbowego, firmy transportującej odpady oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.Bez odpowiedzi i dokumentów miasto – jak tłumaczy wiceburmistrz Albert Baran – nie chce ponownie wydać decyzji nakazującej usunięcie odpadów właścicielowi nieruchomości, którego urząd traktuje jako domniemanego posiadacza odpadów.
WIOŚ milczy. Mieszkańcy czekają
Szczególnie niepokojący jest wątek dotyczący bezpieczeństwa mieszkańców i środowiska. Miasto zwróciło się do WIOŚ o wskazanie, które z zalegających odpadów stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska. Odpowiedzi – jak poinformował wiceburmistrz – do dziś nie ma. To jednak nie wszystko. Samorząd pytał również WIOŚ, czy właściciel nieruchomości został zobowiązany do zabezpieczenia rowu, do którego – według informacji przekazanych podczas rozmowy – mogą przedostawać się niebezpieczne substancje. I tutaj również miasto nadal czeka na odpowiedź.
W efekcie mieszkańcy pozostają w sytuacji, w której problem jest znany, odpady są zidentyfikowane, służby były już wielokrotnie wzywane, a kolejne instytucje prowadzą swoje postępowania – ale nadal brakuje skutecznego finału.
Kwas siarkowy w pojemnikach
Sprawa jest tym bardziej alarmująca, że wśród składowanych substancji ma znajdować się kwas siarkowy. Jak wyjaśnia Albert Baran, zgromadzone opinie wskazują, że zanieczyszczony kwas siarkowy może być przechowywany w tysiąclitrowych pojemnikach typu Mauser. Problem w tym, że pojemniki są składowane w sposób nieprawidłowy i dochodzi do ich rozszczelnienia.
W takich sytuacjach konieczna jest interwencja specjalistycznych służb. Na miejsce przyjeżdża jednostka ratownictwa chemicznego z PSP w Warszawie. Uszkodzone pojemniki są przepompowywane, aby ograniczyć ryzyko wycieku i przedostania się substancji do środowiska. Tyle że są to działania doraźne. Strażacy zabezpieczają sytuację, ale nie rozwiązują problemu składowiska.
Miasto: możemy usunąć odpady, ale zapłacą mieszkańcy
Garwolin rozważa również rozwiązanie przewidziane w art. 26a ustawy o odpadach, czyli samodzielne usunięcie i unieszkodliwienie niebezpiecznych odpadów. To jednak może oznaczać ogromne koszty dla samorządu, a w konsekwencji dla mieszkańców.
Miasto chce więc najpierw zgromadzić materiał pozwalający na obciążenie kosztami podmiotu odpowiedzialnego za odpady, zamiast przerzucać rachunek na mieszkańców. Problem w tym, że procedury trwają, decyzje są uchylane, sprawy wracają do ponownego rozpatrzenia, a niebezpieczne substancje nadal znajdują się na posesji.
„Nie znam odpowiedzi”
Najbardziej wymowna jest odpowiedź na pytanie, które zadają mieszkańcy: kiedy problem zostanie ostatecznie rozwiązany? – Przykro mi bardzo, ale na chwilę obecną nie znam odpowiedzi na to pytanie – przyznał wiceburmistrz Albert Baran. To zdanie najlepiej pokazuje skalę bezradności wobec sprawy, która – jak wynika z wypowiedzi przedstawiciela miasta – trwa już około sześciu lat.
Samorząd tłumaczy, że działa w granicach prawa i czeka na dokumenty oraz stanowiska innych instytucji. Jednocześnie jednak mieszkańcy mają prawo pytać, ile jeszcze będzie trwało przekazywanie sprawy między kolejnymi urzędami i kiedy ktoś podejmie odpowiedzialność za trwałe usunięcie zagrożenia.
Gdzie są instytucje ochrony środowiska?
W tej historii szczególnie mocno wybrzmiewa pytanie o rolę instytucji powołanych właśnie do ochrony środowiska. Jeżeli przez lata na jednej posesji pozostają niebezpieczne odpady, dochodzi do rozszczelnień pojemników, konieczne są interwencje ratownictwa chemicznego, a samorząd zwraca się do WIOŚ z pytaniami dotyczącymi zagrożenia dla zdrowia mieszkańców i środowiska – trudno nie zapytać, dlaczego problem wciąż nie doczekał się zdecydowanego rozwiązania. Tym bardziej że nie mówimy o świeżo odkrytym przypadku. To problem znany od lat.
Mieszkańcy nie oczekują kolejnych pism. Chcą wiedzieć, kto konkretnie zabezpieczy teren, kto usunie odpady i kiedy to nastąpi.
Na razie odpowiedzi na te pytania nie ma
Jest za to coraz bardziej realne zagrożenie, że „ekologiczna bomba” przy Brukarskiej będzie nadal tykać. I pozostaje pytanie: ile jeszcze razy trzeba będzie wzywać ratownictwo chemiczne, zanim odpowiednie instytucje, z ministerstwem klimatu włącznie, potraktują tę sprawę jako naprawdę pilną?
Szczegóły w rozmowie Waldemara Jaronia z Albertem Baranem, zastępcą burmistrza Garwolina:
![]() |




7 komentarze
to co jest zdeponowane w Garwolinie jest NIEWIELKIE to znaczy, że niewiele trzeba trudu, żeby to usunąć.
338 tysięcy litrow żrącego kwasu siarkowego i metali ciężkich pod oknami mieszkańców Garwolina to nie jest NIEWIELKI problem- to tykajaca bomba. Bagatelizowanie tej sprawy to ucieczka od odpowiedzialności. Inne samorządy
Na poczatku swojej wypowiedzi chce serdecznie podziekowac Panu Redaktorowi Radia Podlasie Panu Waldemarowi Jaroniowi ze podjal sie zrobienia programu na temat skldowiska srodkow toksycznych przy ul. Brukarskiej 3 w Garwolinie. Niestety, dziennikarze dwoch gazet Garwolinskich nie wykazali sie taka odwaga spoleczna jak Pan za co bardzo jestem wdzieczny w swoim iminiu oraz innych mieszkancow miasta Garwolina. Sytuacja skladowiska toksycznego odpadow przy ul. Brukarskiej 3, tak jak setki innych lokalizacji w calej Polsce ma charakter malo medialny poniewaz ludzie na handlu smieciami robia olbrzymie pieniadze a tym przypadku nikt nie szuka rozglosu. Urzedy odpowiedzialne za ochrone srodowiska i spoleczenstwa wysylaja do siebie pisma bez zadnej odpowiedzialnosci w stosunku do spoleczenstwa oraz srodowiska ktore maja obowiazek chronic przed anty- spolecznnymi dzialaniami psycho i sociopatow. Powstawal wiec w Polsce struktura rzadowa ktora jak " mur" broni przestepcow i nie tylko z branzy smieciowej! Ministerstwo Ochrony Srodowiska i Klimatu bardziej jest zaangazowane w tworzenie " Lasow Spolecznych" i innych malo istotnych a w niektorych przypadkach szkodliwych dla srodowiska projektow. To wlasnie Ministerstwo nie ma czasu na walke z katastroficznym dla srodowiska i ludzi procederem nielegalnego skladowania smieci w roznych czesciach naszego kraju. Taka pasywna postawa Minsisterstwa Ochrony Srodowiska z pozostalymi Panstwowymi Urzedami ma i bedzie miala zachcajacy wplyw na kontynuacje hadlu odpadami w Polsce. Taka sybioza urzedow i swiata przestepczego niszczy srodowisko, zycie ludzkie, poteguje wydatki panstwa ( czyli spoleczenstwa) a co gorsze przyszlosc nastepnych pokolen jest bardzo zagrozona z powodu deponowanych toksyn w glebie. Patologia zawsze szerzy sie od glowy a ta z kolei obejmuje wszystkie grupy spoleczne a nastepnie przyszle pololenia jezeli nie podjeta jest walka z ta usystematyzowanym procederem. Z tego co sie dzieje przy ul. Brukarskiej w Garwolinie oraz innych regionach Polski my wszyscy jestesmy odpowiedzialni w roznym stopniu jezeli nie bedziemy walczyc ze zlem ktore nas otacza. Wracajac do wywiadu Pana Redaktora Waldemara Jaronia z zastepca Burmistrza Miasta Garwolina Pana Alfreda Barana. Niezmiernie niepokojaca jest ostatnia wypowiedz Pana zastepcy burmistrza. Pan Alfred Baran konczy swoja wypowiedz mowiac o braku rozwiazania problemu przy ul. Brukarskiej 3 w Garwolinie ze wzgledu na istniejace procedury. Chce w tym momencie podkreslic ze Urzad Miasta Garwolina representuje dziesiatki tysiecy ludzi a biorac po uwage setki innych skladowisk to liczba osob bezposrednio zagrozonych toksycznymi odpadami wzrasta do setek tysiecy jezeli nie milionow w Polsce. Natomiast liczba ludzi o sociopatycznych zachowaniach jest znacznie mniejsza i moze byc latwo zneutralizowana jezeli osoby pracujace w urzedach panstwowych ochrony srodowiska zintensyfikuja swoja postawa spoleczna i prawna wowczas sprawa handlu odpadami przybierze calkiem innego charakteru niz do chwili obecnej. To co Urzad Miasta Garwolina zrobil w tej sprawie jest zbyt malo i zbyt pozno narazajac tym samym mieszkancow i srodowisko na ekspizycje toksycznych skladowisk. Proponuje Urzeda Panstwowym w tym Urzedowi Miasta Garwolina o wdrazanie prewencji oraz skoordydowanej walki z przestepczascia na wszystkich szczeblach spolecznych . Urzednicy ktorzy nie widza takich zaleznosci, nie powinni zajmowac stanowisk ktore sa odpowiedzialne za zdrowie i bezpieczenstwo spoleczene oraz dobro naszego otoczenia.
Dziękuję Panie doktorze za miłe słowa. Staram się
Jak widać każdy może podejść i czerpać garnuszkiem z tego dobrobytu. Niech służy spoleczenstwu jak kładka z podkładów kolejowych w Leszczynach.
rozwiązują takie problemy. Przedstawione zdjęcie zbiorników jest nieaktualne. Zgodnie z prawem i normami bezpieczeństwa takie zbiorniki na chemikalia mają trwałość 5 lat. Te zbiorniki już teraz kwalifikują się do natychmiastowej utylizacji. Nie ma ŻADNYCH kontroli z inicjatywy Urzędu Miasta. Żądamy natychmiastowych działań zanim cała zawartość zbiorników znajdzie się w glebie oraz w wodach gruntowych, bo wtedy na reakcje będzie za późno.
Właściciel działki komu wydzierżawił i za ile. Zarobił to teraz niech płaci za utylizacje. Nikt tam bez jego wiedzy nie zostawił kanistrów !!! .. To tak jak ze zdjęciami z fotoradarów... Jak nie wiadomo kto jechał to płaci właściciel na kogo auto zarejestrowane