Niedziela Misyjna: polski biskup na końcu świata
paź 2026
Dziś Kościół obchodzi Niedzielę Misyjną, przypominając o tych, którzy niosą Ewangelię w najdalsze zakątki świata. Jednym z nich jest bp Jacek Tendej CM, polski misjonarz posługujący w Papui-Nowej Gwinei. W jego diecezji 95 proc. powierzchni stanowi woda, a do niektórych wspólnot trzeba płynąć łodzią nawet trzy doby. Jak wygląda codzienność biskupa na końcu świata? O jego drodze na misje, spotkaniach z wiernymi i sile modlitwy przeczytasz w artykule Vatican News.
Trzy doby łodzią do parafii. Polski biskup na końcu świataPrzed Najświętszym Sakramentem spaceruje, bo gdy się zatrzyma, komary nie dają mu się modlić. Tylko 5 proc. powierzchni diecezji to ląd, reszta to woda. Do niektórych wspólnot płynie nawet trzy doby. „Naprawdę, to jest koniec świata" – mówi Vatican News biskup diecezji Alotau-Sideia w Papui-Nowej Gwinei Jacek Tendej, z okazji Niedzieli Misyjnej.
Bp Tendej nigdy nie planował wyjazdu na misje. Przez wiele lat był m.in. dyrektorem liceum ogólnokształcącego. „Wszyscy mówili: ty tu umrzesz" – wspomina z uśmiechem. Nikt nie przypuszczał, że kiedykolwiek zmieni miejsce posługi.

Prawie zapomniany e-mail
Miesiąc po wyborze papieża Franciszka ks. Tendej otrzymał wiadomość z kurii generalnej swojego Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Miał wyjazd z młodzieżą, więc ją odłożył. „Stwierdziłem, że to nie dla mnie" – opowiada. Gdy w końcu ją przeczytał, nie mógł uwierzyć: proponowano mu wyjazd do Papui-Nowej Gwinei. Kto w wieku 50 lat jedzie na misje? – mówi dziś z uśmiechem.
Wiele czasu spędził wtedy na adoracji Najświętszego Sakramentu. Przełomem okazała się lektura listu Franciszka do Konferencji Episkopatu Argentyny. Papież pisał, że Kościół, który nie wychodzi do ludzi, choruje, a temu, który wychodzi, może przydarzyć się wypadek – i że tysiąc razy woli Kościół po wypadku niż Kościół chory. „To chyba taka odpowiedź od Ducha Świętego" – mówi Vatican News bp Tendej.

Miesiąc po wyborze papieża Franciszka ks. Tendej otrzymał wiadomość z kurii generalnej swojego Zgromadzenia Księży Misjonarzy i tak zaczęła się jego przygoda z misjami
Wyprawa w nieznane
„Pojechałem, nie wiedząc, jak to wszystko będzie" – wspomina. Na miejscu został rektorem seminarium duchownego. „Seminarium trochę nie przypominało seminarium, ale powoli udało się" wszystko poukładać – mówi. „W niektórych pokojach świeciło słońce przez dach. A jak padał deszcz, to trzeba było co chwilę wiadro wody wynosić. W moim pokoju na szczęście kapało od razu do zlewu" – dodaje ze śmiechem.
Kolejne zaskoczenie
W lipcu 2025 r. ks. Tendej został wezwany przez nuncjusza apostolskiego, który przekazał mu, że Leon XIV mianował go biskupem diecezji Alotau-Sideia. „Ojciec Święty Leon prosi cię, żebyś został biskupem w Alotau" – usłyszał. Choć był ogromnie zaskoczony, przyjął nominację. Sakrę biskupią otrzymał 27 września 2025 r.
„Przeniosłem się ze stolicy na koniec świata. Naprawdę, to jest koniec świata" – mówi. Diecezja Alotau-Sideia w 95 proc. składa się z wody, a tylko 5 proc. jej powierzchni to ląd. Szesnaście parafii leży na wyspach, a dotarcie do nich podczas wizytacji to ogromne wyzwanie. „Do najdalszych płynie się nawet trzy doby" – zaznacza. Cieszy go, że ostatnio udało się pozyskać dla Papui-Nowej Gwinei kolejnych misjonarzy.

Modlitwa w ruchu
„W tym wszystkim trzeba się modlić. To chyba najważniejsze" – podkreśla biskup. Modlitwa to także jeden z tych akcentów nauczania Leona XIV, które są mu szczególnie bliskie.
„Znalazłem swój specyficzny sposób modlitwy. W moim «pałacu» jest jeden pokój, nie ma kaplicy, ale w katedrze jest Najświętszy Sakrament – opowiada. – Przed Najświętszym Sakramentem spaceruję z trzech powodów. Po pierwsze, jak się zatrzymam, komary nie dadzą się modlić. Po drugie, nie zasypiam na modlitwie. A po trzecie, to dobre ćwiczenie".

Ludzie spragnieni Boga
„Widzę, że oni bardzo czekają, aż biskup przyjedzie" – mówi bp Tendej o wiernych, których odwiedza podczas wizytacji. Mimo złej pogody i trudności logistycznych, z Bożą pomocą udaje się dotrzeć nawet do najodleglejszych zakątków diecezji.

Jedną z takich wypraw wspomina szczególnie. Miał poświęcić szkołę. „Wszyscy się zgromadzili, miało być o dziesiątej, a przypłynęliśmy o czwartej. Przysłali nam dwie łodzie eskorty. Udało się. W drodze powrotnej było tak samo, bardzo trudno. Takie rzeczy się pamięta" – wspomina biskup.

źródło: Vatican News/ Ks. Paweł Rytel-Andrianik, Artur Hanula
Fot. Diecezja Alotau-Sideia



0 komentarze