Ogromny pożar lasów pod Mińskiem Mazowieckim. W akcji strażacy z regionu
maj 2026
W powiatach mińskim i wołomińskim nadal trwa dramatyczna walka z rozległym pożarem lasów. Ogień, mimo wielogodzinnych działań ratowniczych, wciąż nie został całkowicie opanowany. Sytuację dodatkowo komplikują silne podmuchy wiatru oraz bardzo trudne warunki terenowe. W działaniach gaśniczych biorą udział strażacy ochotnicy - nasz redakcyjny kolega Tomasz Goska oraz ks. Łukasz Kwasowiec - kapłan diecezji siedleckiej, kapelan strażaków.
W działania gaśnicze zaangażowano ponad 800 strażaków i blisko 250 pojazdów pożarniczych z całego kraju. Wśród ratowników nie zabrakło również jednostek z naszego regionu – w akcji uczestniczą m. in.: strażacy z Siedlec, Garwolina, Łosic oraz Siemiatycz, którzy od wielu godzin wspierają działania prowadzone na miejscu katastrofy.Na teren objęty pożarem nieustannie kierowane są kolejne siły i środki. Trwa również rotacja ratowników pracujących w ekstremalnie trudnych warunkach. Tuż po godzinie 16:00 na miejsce działań dotarł specjalistyczny moduł GFFF z Białegostoku, przeznaczony do walki z pożarami lasów.
Zachęcamy do wysłuchania relacji naszego redakcyjnego kolegi Tomka Goski, który ze strażakami OSP Jakubów uczestniczył od czwartkowego wieczoru w trwającej blisko dobę akcji gaśniczej w gminie Stanisławów w powiecie mińskim. W swojej relacji opisuje on ogrom zagrożenia obejmującego setki hektarów lasów, kulisy pracy służb ratowniczych oraz determinację wszystkich jednostek walczących z żywiołem. To poruszające świadectwo poświęcenia strażaków, żołnierzy i wolontariuszy, którzy wspólnie stanęli do walki z jednym z największych pożarów ostatnich lat.
![]() |
Z ogniem walczy też w powiecie wołomińskim strażak ks. Łukasz Kwasowiec z diecezji siedleckiej. "Trzymamy cały czas linię, żeby nic się nie rozpalało na nowo i przelewamy wszystko. A wiatr ciągle zmienia kierunek i siłę" - napisał kapelan strażaków.

Akcję wspierają samoloty gaśnicze oraz śmigłowce, które nieprzerwanie wykonują zrzuty wody nad objętym ogniem terenem. Równocześnie strażacy prowadzą intensywne działania gaśnicze na poziomie gruntu, próbując ograniczyć rozprzestrzenianie się żywiołu. W nocy do działań dołączyła m.in. kompania gaśnicza z Białegostoku. Dysponowano także plutony szkół aspirantów Państwowej Straży Pożarnej z Krakowa, Poznania i Częstochowy.
Akcję wspiera również wojsko. Na miejsce skierowano 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, a teren pożaru monitorują wojskowe bezzałogowe statki powietrzne FlyEye. W działaniach uczestniczy także sprzęt wydzielony przez Wojsko Polskie, wykorzystywany zarówno do wsparcia gaśniczego, jak i rozpoznania sytuacji.
Od rana nad rejonem pożaru operują śmigłowiec Black Hawk oraz samoloty gaśnicze Dromader. Do akcji kierowany jest również ciężki sprzęt, w tym mosty pontonowe oraz zasoby z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej. Ma to umożliwić skuteczniejsze prowadzenie działań w pobliżu rzeki Rządzy.
Strażacy podkreślają, że ze względu na ograniczony dostęp do dróg pożarowych walka z żywiołem jest wyjątkowo trudna. Ogień ma być zatrzymywany przede wszystkim na naturalnych barierach terenowych – w rejonie pól uprawnych, rzeki Rządzy oraz drogi krajowej nr 50.

Bieżące informacje o sytuacji pożarowej podczas briefingu przekazali podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Wiesław Leśniakiewicz oraz zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski. Na miejsce działań przybył również wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Decyzją kierownictwa Państwowej Straży Pożarnej dowodzenie akcją przejął mazowiecki komendant wojewódzki PSP nadbryg. Artur Gonera.
Gęste zadymienie i intensywny zapach spalenizny są odczuwalne nawet wiele kilometrów od miejsca pożaru. Droga krajowa nr 50 pozostaje zamknięta, a policja wyznaczyła objazdy. Służby apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności oraz stosowanie się do wydawanych komunikatów.
Szczególne uznanie kierowane jest do wszystkich ratowników pracujących w skrajnie trudnych warunkach. Strażacy walczą nie tylko z ogniem, ale również z wysoką temperaturą ściółki, problemami logistycznymi oraz niedoborem wody. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu służb już w pierwszej fazie akcji udało się ochronić pobliskie miejscowości przed bezpośrednim zagrożeniem.
Choć dynamiczny front pożaru został częściowo powstrzymany, akcja dogaszania może potrwać jeszcze wiele godzin, a nawet dni. Niekorzystne warunki pogodowe sprawiają, że sytuacja pozostaje bardzo poważna.
Zobacz Galerię
Zdjęcia: Tomasz Goska, ks. Łukasz Kwasowiec



0 komentarze