MPK: infrastruktura zaczyna doganiać tabor
cze 2026
Zmienia się zaplecze, zmienia się sposób pracy. „Elektryfikacja” siedleckiego transportu to proces, który ciągle trwa, choć pasażerowie jeżdżą cichobieżnymi i bezdymnymi autobusami już od dawna.
Do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. Autobusy, które ruszają i przemieszczają się bez charakterystycznego warkotu, wpisały się w krajobraz siedleckich ulic, choć ich użytkowanie to dla miejskiego przewoźnika wciąż spory wysiłek. Wszystko przez to, że ich dostawa wyprzedziła zakładany harmonogram o pół roku, a budowa zaplecza ciągle trwa. Podczas mroźnej zimy trzeba się było nieźle nagimnastykować, żeby utrzymać flotę w ruchu przy bardzo ograniczonej liczbie ładowarek i z mechanikami w trakcie szkoleń. Teraz infrastruktura zaczyna doganiać tabor, co widać już gołym okiem.Nowy krajobraz zajezdni
– Trwa budowa wiaty garażowej, pod którą zmieści się 28 autobusów. Zaczyna się montaż nowych ładowarek. W toku jest modernizacja stacji obsługi autobusów, zaawansowana jest rozbudowa sieci zasilającej. Umowny termin zakończenia tych wszystkich prac to koniec sierpnia – informuje prezes MPK, Bogdan Kozioł.
Dachy wspomnianej wiaty i warsztatu będą pokryte panelami fotowoltaicznymi, a w nowej stacji transformatorowej jest miejsce na magazyn energii. Wszystko ma być zestrojone tak, żeby ładować autobusy jak najmniejszym kosztem: prądem ze słońca lub sieciowym w najtańszej taryfie. Wspomniany magazyn nie będzie jednak na tyle duży, by dało się „nałapać” prądu z paneli w słoneczne dni i ładować nim całą flotę w dni pochmurne. – Cała nasza fotowoltaika będzie miała 320 kW. Magazyn pomieści 640 kWh. Ale nasze potrzeby są ogromne: pojemność baterii tylko jednego autobusu to 420 kWh, a tych autobusów mamy 17. Instalacja FV nie zastąpi nam prądu sieciowego, jednak przy dobrej pogodzie pomoże podładować 2-3 autobusy – opisuje bilans energetyczny prezes Kozioł.
Nie tylko baza
Miasto prowadzi równolegle kilka programów związanych z transportem publicznym. Opisane wyżej instalacje i obiekty to część kontraktu na 14 autobusów Yutong, które jeżdżą po ulicach od grudnia zeszłego roku. Ale potem podpisano jeszcze umowę na 6 następnych autobusów, które będą dostarczone wiosną 2027 roku. Ponadto szykowane są ładowarki poza główną bazą, na odległych od centrum pętlach przy ulicy Kurpiowskiej (ma być gotowa do końca lipca) i Kalinowej oraz w centrum przesiadkowym.
Ręki nie urwie, porazić może
MPK buduje też możliwości samodzielnej obsługi nowych pojazdów. Póki są na gwarancji, można się podpierać serwisem sprzedawcy, ale potem trzeba już będzie sobie radzić samemu. Modernizacja warsztatu obejmuje zarówno prace ogólnobudowlane, jak i dostawę specjalistycznego wyposażenia do diagnostyki i napraw. Budowlanka posuwa się naprzód, choć nie bez problemów. Jak to bywa w starych budynkach, w trakcie robót pojawiają się „niespodzianki”, których nie przewidzieli projektanci i z którymi trzeba sobie radzić na bieżąco. Spółka liczy się więc z tym, że odbiór tej części zaplecza może się opóźnić z sierpnia na wrzesień.
– Cały czas szkolimy też naszych ludzi. W autobusach elektrycznych nie ma wymiany oleju w silniku i serwisu skrzyni biegów, ale trzeba się nauczyć zupełnie nowego podejścia. Każdy mechanik wie, że nie można pracować na pracującym silniku. Problem w tym, że włączonego diesla słychać z daleka, a milczący silnik elektryczny może się znajdować pod wysokim napięciem. Zagrożenia są w innym miejscu i trzeba się nauczyć z nimi pracować – dodaje prezes MPK.
Poza napędem wymagające dla serwisantów są rozbudowane układy klimatyzacji. Muszą one bowiem zapewnić odpowiednią temperaturę nie tylko kierowcy i pasażerom, ale również silnikowi i bateriom. Nie ma natomiast rewolucji w zawieszeniach i układach kierowniczych.
Ropa i kilowaty – pół na pół
W siedleckim MPK jeżdżą 3 elektryczne MAN-y i 14 Yutongów. Wiosną przyszłego roku liczba tych drugich wzrośnie do 20. Ponieważ spółka chce utrzymać liczebność taboru na poziomie 47-48 pojazdów, oznacza to prawie 50-procentowy wskaźnik „elektryfikacji”. Miejscy przewoźnicy w Polsce nie chcą posuwać się dalej, bo w ramach systemu obrony cywilnej w razie zagrożenia wojennego mają obowiązek zapewnić ewakuację części mieszkańców miast. Przy obecnym stanie infrastruktury nie da się tego zagwarantować pojazdami elektrycznymi.
Póki co siedlecka spółka ma przed sobą inny problem, nie związany już ze sprzętem, a z planami drogowymi miasta. W tym roku będzie przebudowa ulicy Artyleryjskiej, a w przyszłym Garwolińskiej oraz wiaduktu w ciągu ulicy Warszawskiej. Wszystkie trzy mocno utrudnią dowóz mieszkańców z odległych osiedli do centrum. Układanie objazdów już się zaczyna, ale o szczegółach będzie można powiedzieć więcej przed rozpoczęciem robót drogowych.



0 komentarze