Telefony, brak szacunku i kryzys wychowania. Co nie działa w polskich szkołach?
paź 2026
Co dziś najbardziej szwankuje w polskich szkołach? Burmistrz Piszczaca nie owija w bawełnę. Wskazuje na problemy z wychowaniem, słabnący autorytet nauczycieli i potrzebę jasnych zasad. Zwraca też uwagę na wyzwania, które coraz mocniej odciskają piętno na lokalnej oświacie.
„Zabrakło wypracowania pewnych mechanizmów”Zdaniem Kamila Kożuchowskiego problemy współczesnej oświaty nie ograniczają się wyłącznie do samego procesu nauczania. Równie ważne są wychowanie, relacje między uczniami i nauczycielami oraz zasady obowiązujące w szkołach. Burmistrz zwraca uwagę, że część trudności może mieć swoje źródło w domach rodzinnych. – Nie we wszystkich oczywiście, ale widocznie w niektórych pewne rzeczy są albo nieprzestrzegane, albo za bardzo pozwalane – ocenia burmistrz Piszczaca.
W jego opinii problemem jest również podejście do wychowania, które określa jako tzw. bezstresowe. – Ja to też zwalam, i to jest tylko moja prywatna opinia, na tak zwane bezstresowe wychowanie, co w mojej opinii jest po prostu złe – podkreśla burmistrz Piszczaca.
Kożuchowski uważa, że szkołom potrzebne są skuteczniejsze mechanizmy wspierające wychowanie młodych ludzi. Nie chodzi jednak o powrót do dawnych metod opartych na strachu czy karach, lecz o jasne zasady i konsekwentne ich egzekwowanie. – Wydaje mi się, że zabrakło wypracowania pewnych mechanizmów, które by w sposób taki radykalny i znaczący wychowywały dzieci w szkole – mówi.
Burmistrz zwraca przy tym uwagę na relacje między uczniami a nauczycielami. Jego zdaniem jednym z poważniejszych problemów jest ograniczony szacunek wobec pedagogów. – Dzisiaj obserwujemy to, że szacunek przede wszystkim do nauczyciela jest, mówiąc delikatnie, mocno ograniczony – zaznacza.
Zakaz telefonów w szkołach to dobry krok, ale nie wystarczy
Jednym z tematów poruszonych przez burmistrza jest korzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych. Kożuchowski pozytywnie ocenia działania zmierzające do ograniczenia używania smartfonów w szkołach podstawowych, ale ma wątpliwości dotyczące praktycznego stosowania przepisów. – Myślę, że taką ostatnią i chyba jedyną rzeczą, którą dostrzegam jako samorządowiec w tym dobrym słowa znaczeniu, dobrej pracy Ministerstwa Edukacji, to było właśnie wprowadzenie zakazu używania komórek w podstawówkach – mówi.
Jednocześnie wskazuje na pytania dotyczące uprawnień nauczycieli i możliwości sprawdzania, czy uczniowie przestrzegają zasad bezpieczeństwa. – Pojawiają się głosy nauczycieli, że nie mogą sprawdzić, co uczeń ma w plecaku, czy jest tam jeden telefon, czy dwa, czy może jakieś niebezpieczne narzędzie. To też chyba wymaga doprecyzowania przepisami – zauważa.
Zdaniem burmistrza samo wprowadzenie zakazów nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Potrzebna jest również edukacja dotycząca odpowiedzialnego korzystania z technologii oraz budowanie świadomości tego, jak nadmierne korzystanie z urządzeń elektronicznych wpływa na codzienne relacje. – Ja bym zaczął przede wszystkim od edukacji, od uświadamiania, od pokazywania nawet radykalnych i strasznych przykładów tego, czym może być telefon, który jest używany więcej niż relacja z żywym człowiekiem – podkreśla Kożuchowski.
Zwraca również uwagę, że uczniowie potrafią szukać sposobów na omijanie szkolnych ograniczeń. – Dzisiaj to są po prostu tak nieograniczone możliwości, jeśli ktoś chce obejść przepisy, że na pewno to zrobi – ocenia.
Dlatego, jego zdaniem, ograniczenia powinny iść w parze z rozmową, edukacją i zaangażowaniem rodziców. To właśnie w domu powinny być kształtowane nawyki związane z korzystaniem z telefonu, komputera i internetu.
Bezpieczeństwo w szkołach gminy Piszczac
Zapytany o bezpieczeństwo w lokalnych placówkach oświatowych, burmistrz ocenia, że sytuacja w gminie pozostaje zasadniczo stabilna. Jednocześnie zauważa, że zmieniło się podejście do szkolnej dyscypliny. – W gminie Piszczac na szczęście sytuacja generalnie nie zmieniła się od lat, kiedy ja jeszcze chodziłem do szkoły – mówi.
Dawne metody utrzymywania porządku, jak zaznacza, nie powinny być dziś stosowane. Nie oznacza to jednak, że szkoły powinny rezygnować z wyraźnych zasad. – Kiedyś, mówiąc żartobliwie, rządziła pani woźna i to ona miała najwięcej do powiedzenia w szkole. Jak ktoś nie zmienił obuwia na kapcie, dostawał ścierą po głowie. Dzisiaj wiadomo, że takie rzeczy są niedopuszczalne i bardzo dobrze, że są niedopuszczalne – zauważa Kamil Kożuchowski.
Burmistrz uważa, że współczesna szkoła potrzebuje rozwiązań, które będą jednocześnie respektować prawa uczniów i wzmacniać odpowiedzialność za własne zachowanie. – Takich zasad, które nie ograniczyłyby swobody, natomiast wychowywałyby i ustaliły zasady i warunki, na jakich przebywa się w szkole, na jakich odbywa się nauczanie – wyjaśnia.
Wśród pozytywnych zmian wymienia również tworzenie w szkołach kącików ciszy i pomieszczeń, w których uczniowie mogą odpocząć od nadmiaru bodźców. Jego zdaniem potrzebne są jednak także działania sprzyjające integracji młodzieży. – Chyba w dalszym ciągu brakuje tej integracji młodzieży, żeby na przerwach ze sobą rozmawiała, bawiła się, grała w różne gry. To są zaniedbania wielu lat – ocenia burmistrz.
Rodzice również mają ważną rolę do odegrania
Kożuchowski podkreśla, że odpowiedzialności za wychowanie dzieci nie można przenosić wyłącznie na szkołę. Duże znaczenie mają zasady ustalane w domu i konsekwencja rodziców w ich egzekwowaniu. – Jeżeli rodzic sam nie wprowadzi pewnych zasad co do używania telefonów komórkowych, komputera i tak dalej, to dziecko, jeżeli jest podatne, jeżeli mu się to podoba, jeżeli wciągnie się w ten świat wirtualny, to nie będzie miało żadnych ograniczeń czasowych – mówi.
Burmistrz zaznacza, że ograniczenia wprowadzane nagle mogą wywoływać opór. Dlatego jego zdaniem potrzebne jest rozsądne łączenie szkolnych zasad z edukacją i stopniowym kształtowaniem odpowiedzialnych nawyków.
Demografia coraz większym wyzwaniem dla oświaty
Problemy wychowawcze i organizacyjne to nie jedyne kwestie, które niepokoją włodarza gminy. Kolejnym wyzwaniem jest demografia, wpływająca na liczbę dzieci w szkołach i przyszłe funkcjonowanie placówek. – Kolejnym wyzwaniem oświaty to jest nieubłagana demografia i także w gminie Piszczac ona daje o sobie znaki, chociaż jeszcze w niektórych miejscowościach jest w miarę w porządku – przyznaje Kożuchowski.
Jak wyjaśnia, szczególnie wyraźny spadek liczby urodzeń nastąpił w okresie pandemii i bezpośrednio po jej rozpoczęciu. – Taki największy przeskok był w okresie pandemii i w pierwszym roku pandemii, czy po pierwszym roku pandemii. Wtedy ta liczba urodzeń zmalała mniej więcej około 70 rocznie do poniżej 50 – informuje.
Od około trzech lat liczba urodzeń w gminie utrzymuje się na zbliżonym poziomie. – W tej chwili od trzech lat sytuacja utrzymuje się na poziomie 50 urodzeń, więc uznaję, że na chwilę obecną jest stabilna – mówi burmistrz, dodając, że podobnego wyniku spodziewa się również w bieżącym roku.
Wskazuje przy tym na jeszcze jedną zmianę – zmniejszenie liczby zgonów. Znaczenie ma także migracja między gminami.
Nowi mieszkańcy szansą dla gminy
Mimo trudnej sytuacji demograficznej Kożuchowski dostrzega również pozytywne tendencje. Z jego obserwacji wynika, że do gminy Piszczac przeprowadzają się młodzi ludzie z okolicznych miejscowości, zwłaszcza tych położonych dalej od większych ośrodków i miejsc pracy. – Widzę po meldunkach chociażby, że z sąsiednich miejscowości, z sąsiednich gmin, tych oddalonych bardziej od tych większych ośrodków, od miejsc pracy, młodzi ludzie przeprowadzają się do nas. Kupują domy, budują domy. To jest fajne, bo ta migracja dla nas jest bardzo korzystna – podkreśla.
Napływ nowych mieszkańców może częściowo łagodzić skutki niekorzystnych zmian demograficznych. Nie zmienia to jednak faktu, że spadek liczby urodzeń pozostaje istotnym wyzwaniem dla samorządu i lokalnej oświaty.
Wypowiedzi burmistrza pokazują, że przed szkołami stoją dziś zadania wykraczające poza tradycyjnie rozumiane nauczanie. Obejmują one również budowanie relacji, kształtowanie odpowiedzialności, zapewnienie bezpieczeństwa i dostosowywanie się do zmian społecznych. W ocenie Kożuchowskiego skuteczne działania wymagają współpracy szkoły, rodziców, samorządu i Ministerstwa Edukacji.


0 komentarze