Rozważania Drogi Krzyżowej 2026 /Ewa Dymowska
mar 2026
Rozważania Drogi Krzyżowej nadesłane na XIII edycję konkursu przez Ewę Dymowską z Białej Podlaskiej.
I. Pan Jezus na śmierć skazany„Umrzesz” – usłyszał wyrok Pan Jezus. Nie było łatwo przyjąć ten wyrok, jeśli z głębi duszy wyrwało się wołanie: „Ojcze, oddal ode mnie ten kielich”. Ale przyjmuję ten wyrok dla szczęścia wiecznego tych, którzy żyli przede mną i będą żyli po mojej śmierci.
„Umrzesz” – usłyszeli wyrok w niedzielny poranek Unici Pratulińscy. Nie wrócili do swoich drewnianych chat, bo ważniejsza była obrona domu Bożego.
„Umrzesz” – ten wyrok zapadł już w chwili twego narodzenia, gdy płakałeś. Żyj tak, aby gdy będziesz umierać i wszyscy będą płakać, ty radował się ze spotkania z Panem.
II. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
„Masz wziąć krzyż” – mówi Bóg Ojciec do Syna Bożego. Syn nie pyta, czy można inaczej, bo w Nim jest taka sama szaleńcza miłość do ludzi jak w Ojcu.
„Będziemy strzelać” – słyszą Unici z ust carskich żołnierzy i mówią: „My będziemy umierać za wiarę i chcemy tej godności”.
A ty, cierpiący w XXI wieku, proszący o zdrowie, pomyślność, pieniądze i szczęście – to do ciebie Chrystus mówi: „Chcesz iść za mną? Zaciśnij zęby, weź swój krzyż i naśladuj mnie, bo tylko takim kluczem otwiera się zamki w niebie”.
III. Pierwszy upadek Pana Jezusa
„Ogrom grzechów świata jest tak wielki, że to ponad moje siły” – mówi Pan Jezus. Ręce przywiązane do belki krzyża, a więc uderza twarzą w bruk drogi krzyżowej. Tyle kosztuje mnie miłość do grzesznego człowieka.
Pod świątynią pratulińską pierwszy padł Wincenty Lewoniuk, a po nim Daniel Karmarz. Pozostali nie uciekli do domów, bo głęboko wierzyli, że w domu Ojca Niebieskiego jest mieszkań wiele.
Ludzką rzeczą jest upaść, ale zapamiętaj: diabelską rzeczą jest przez całe życie grzeszyć i spowiadać się bez woli poprawy.
IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Ludzka natura Pana Jezusa była doskonała, a więc miłość do Matki była przeogromna. Co za ból przenikał serce Syna i Serce Matki. Słowa były tu niepotrzebne: „Matko, ty wszystko wiesz”.
Świadkami śmierci Unitów były matki i żony. Mówiły: „Cieszmy się, że nie za zbrodnię, ale za wiarę polegli”.
A ty – dla twojej Mamy – jesteś tajemnicą radosną czy bolesną? Bo najbardziej gorzkie łzy na świecie to łzy matki wyciśnięte przez niewdzięczne dziecko.
V. Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi
Pan Jezus myśli: „Gdzie jest Piotr, pierwszy papież, gdzie Jan, umiłowany uczeń, gdzie inni apostołowie?” Na szczęście zmusili Szymona z Cyreny i można trochę odpocząć.
Unici Pratulińscy ze swoim krzyżem zostali sami. Nikt im nie pomógł – ani wojsko, ani władza, ani zagranica. A Szymon z Cyreny był już w niebie.
A ty, dobry człowieku XXI wieku, nie bój się przykładać pomocnej ręki do krzyża bliźniego, bo do nieba wchodzi się świętym, a co uczynisz człowiekowi, będzie czynem dla Pana Jezusa.
VI. Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi
Dobrze, że chociaż jedna znalazła się odważna. Po otarciu twarzy łatwiej będzie dalej nieść krzyż. W unickich chatach słychać było płacz głodnych dzieci, widać było zakrwawione plecy od batogów i cierpienie niemal każdej rodziny. Nie było za dużo Weronik niosących ulgę w cierpieniu.
Kościół to nie tylko cegły i strop – kościół to wspólnota. Czy masz odwagę wybiec z tłumu jak Weronika i przyznać się do Jezusa, przyznać się do Kościoła i śmiało pokazać, że jesteś Jego twarzą?
VII. Jezus upada po raz drugi
Pan Jezus traci siły i myśli: „Zapewne się śmieją z mojego drugiego upadku i nie ma szans, aby ktoś pomógł mi wstać. Jednak człowiek, którego kocham i za którego umieram, jest okropny w swoim postępowaniu”.
Lud unicki też padał na kolana, otwierał wojsku swoją pierś do strzału, ale wiary nie tracił i śpiewał „Święty Boże”.
Dzisiaj Panie, tyle razy mi przebaczasz, a ja ciągle upadam pod ciężarem grzechów. Panie Jezu, podnoszący się z drugiego upadku, daj mi siłę, abym zacisnął zęby i wreszcie diabłu powiedział stanowcze „nie”.
VIII. Jezus pociesza płaczące niewiasty
„Muszę okropnie wyglądać, kiedy tak płaczą nade mną” – myśli Pan Jezus. „Ale dlaczego nie widzą grzechów swoich i dzieci, które wytyczyły mi taką drogę?”
Młoda unitka mówi do rozpaczającej teściowej bł. Onufrego Wasiluka: „Matko, nie płaczcie swego syna, jak ja nie płaczę straty męża; wszak on ani za zbrodnię, ani za występek został zabity. Owszem, cieszmy się, że poległ za wiarę”.
Ileż łez człowiek wyleje w swoim życiu. Małe pytanie: zapłakałeś chociaż raz w życiu nad swoim grzechem?
IX. Jezus upada po raz trzeci pod krzyżem
„Ojcze, który jesteś w niebie, ja już nie dam rady i upadam po raz trzeci razem z krzyżem” – tak pomyślał nasz Pan i tak się stało. „Ojcze, nie mogę użyć swojej boskiej mocy i to zakończyć?”
„Nie, Synu, tu chodzi o zbawienie wszystkich ludzi i tych, którzy będą żyli w 2026 roku i będą rozważali tę drogę krzyżową”.
Pan Jezus wstaje, bo jest mocniejszy od rzymskich żołnierzy. Unici często powtarzali słowa Pawła Pikuły, uczestnika dramatu w Pratulinie: „Życie jest krótkie, a wieczność bez końca. Bóg jest mocniejszy od cara”.
Bóg jest też mocniejszy od twoich słabości, więc powstawaj ze swoich upadków – i tym będziesz się różnił od pogan.
X. Jezus z szat obnażony
„Ojcze, zrobili ze mnie pośmiewisko, a Ja i Ty jedno jesteśmy. A więc zakpili sobie z Boga, obnażyli i wyszydzili”.
„Jezu, i Ty na to pozwalasz?”
„Dziecko moje, nie życzę tobie, aby rozwścieczony tłum rozebrał cię na rynku w dniu targowym. Ja musiałem to znieść, aby uratować ciebie od wiecznego potępienia”.
Nasi praojcowie w wierze – Unici podlascy – byli okradani przez zaborcę nie tylko z szat, ale i nieraz z całego dobytku, łącznie z pożywieniem. Ale z wiary nie dali się odrzeć.
Poproś Pana, aby dał ci siłę pogodzenia się z tym, że kiedyś trzeba będzie wszystko zostawić na ziemi.
XI. Jezus przybity do krzyża
To Jezus mówi do ciebie: „Słyszysz te tępe dźwięki wbijanych gwoździ w moje dłonie, a potem stopy? To przez twoje grzechy. Chcesz znieczulić ten ból Pana swego? Przestań grzeszyć. Znieczulenie masz w swoich dłoniach – podaj je swemu Panu”.
Skatowani Unici – dzieci, kobiety, mężczyźni – leżeli jak omłócone snopki na ziemi. Wielu z nich kończyło życie męczeńską śmiercią. Zakrwawiona ziemia była ich krzyżem.
Ile razy czułeś, że nie jesteś w stanie znosić bólu? Porównaj to wszystko z bólem, jaki dla nas zniósł Jezus, porównaj z bólem, jaki znieśli bracia Unici. Niech ten ból nie zabije w nas miłości do Boga i bliźnich.
XII. Jezus umiera na krzyżu
Po trzech godzinach okrutnej męki na krzyżu rozlega się wołanie Jezusa do swego Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”
„Ojcze! Jak to, Nieśmiertelny ma umierać?”
„Tak, Ojcze, w ręce Twoje oddaję Ducha mego, bo ma wykonać się wola Twoja”.
Bracia Unici byli ludźmi tak silnej wiary, że nie bali się śmierci. Paweł Pikuła z Derła powiedział przy kościele: „Dla nas wszystkich tylko jedna droga – trzymać się silnie naszej świętej wiary, cokolwiek się z nami stać może”.
Pomyśl o tych trzech ostatnich godzinach życia Jezusa. Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że za trzy godziny będziesz musiał odejść z tego świata? Pamiętaj o słowach Pana: nie znasz dnia ani swojej godziny śmierci. Czuwaj i módl się, a lampę życia napełnij oliwą wiary, nadziei i miłości.
XIII. Jezus zdjęty z krzyża
Jako Bóg, Pan Jezus to wszystko widział – Maryję trzymającą malutkiego Jezusa w Betlejem i Jego martwe ciało pod krzyżem na Golgocie. Maryja milczała, pogrążona w matczynym bólu, a Jej ciepłe łzy spływały po twarzy i spadały na ciało Jej Syna.
Swoją XIII stację miały mamy błogosławionych Męczenników z Pratulina: Wincenty Lewoniuk (25 lat), Jan Andrzejuk (26 lat), Łukasz Bojko (22 lata), Onufry Wasiluk (21 lat), Michał Wawryszuk (21 lat) i Anicet Hryciuk (19 lat).
Ty natomiast, jeśli nie czułeś, że twoja własna mama cię kocha, poproś Maryję, aby uzupełniła te braki – i będziesz miał dwie kochające mamy.
XIV. Jezus złożony do grobu
Dobrze, że miał kto pomyśleć o pogrzebie Pana Jezusa. Dobrze, że znaleźli się Józef z Arymatei i Nikodem. Poprosili o ciało Jezusa, załatwili zgodę od władz i pochowali w użyczonym grobie wykutym w skale.
Natomiast ciała pratulińskich męczenników carscy sołdaci pogrzebali bez trumien, wrzucając je bezładnie do wspólnej mogiły w pobliżu cmentarza. Miejsce pochówku zrównano z ziemią, aby nie pozostał po nich żaden ślad.
Ale grób dla człowieka wiary to nie koniec, bo „życie twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”.
Panie, spraw, bym mocno uwierzył, że po trudach i cierpieniach ziemskiego życia przyjdzie dobry czas, lepszy czas, prawdziwa radość w Twojej chwale razem z błogosławionymi męczennikami podlaskimi.



0 komentarze