Uczczą pamięć Wacława Rejmaka „Ostoi”
paź 2026
Członkowie Koła Łuków Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej jadą w niedzielę, 18 października do Motycza. Będą uczestniczyć w Mszy Świętej oraz będą się modlić przy grobie Wacława Rejmaka pseudonim „Ostoja”, dowódcy Kasantów z Jaty.
81 lat temu, funkcjonariusze komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa, dokonali mordu na legendarnym dowódcy Armii Krajowej Obwodu AK Łuków, kapitanie Wacławie Rejmaku „Ostoja” i jego adiutancie podporuczniku Mieczysławie Kańskim „Czeczot”. Tragedia rozegrała się na trasie Lublin – Warszawa, nieopodal miejscowości Pociecha. Obaj spoczywają w mogile na cmentarzu parafialnym w Motyczu koło Lublina.
W chwili śmierci kapitan „Ostoja” miał 28 lat, podporucznik „Czeczot” - 21 lat. Całe swoje młode życia poświęcili na walkę o wolność Polski i ludzką godność. Wacław Andrzej Rejmak pseudonim „Ostoja” to wybitny żołnierz i dowódca Armii Krajowej. Urodził się 24 września 1917 roku w miejscowości Sporniak pod Lublinem, gdzie spędził pierwsze lata swego życia. W latach dwudziestych zamieszkał wraz ze swoimi rodzicami w Motyczu i tu uczęszczał do szkoły powszechnej. W dorosłym życiu wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, późniejszej Armii Krajowej. Z tego okresu pochodzi pseudonim „Hiszpan”, później także „Ostoja”.
Z dowodzonym przez siebie oddziałem partyzanckim prowadził działania sabotażowo-dywersyjne w okolicach Lublina. Jego uzdolnienie wojskowe oraz autorytet wśród podkomendnych zostały docenione i w sierpniu 1943 roku otrzymał przydział na oficera dywersji w Obwodzie AK Łuków, gdzie do końca roku zorganizował dobrze funkcjonujący odział Kedywu (Kierownictwa Dywersji AK). Dwukrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych.
Wiosną 1944 roku po połączeniu się Kedywu z Oddziałem Leśnym z Jaty powstał Oddział Partyzancki I Batalionu 35. Pułku Piechoty AK w Jacie, dowodzony przez por. „Ostoję”. Wkrótce „Ostoja” został awansowany do stopnia kapitana. Główna działalność oddziału koncentrowała się na dywersji drogowej i kolejowej przeciwko okupantowi hitlerowskiemu. W obozie w Jacie przygotował do akcji „Burza” oddział w sile 320 żołnierzy. Sam obóz położony pośród niedostępnych bagien urastał do rangi symbolu wolnej Polski.
Z końcem lipca 1944 roku wyprowadził cały oddział z bazy w Jacie i zorganizował nową konspirację przeciwko okupantowi sowieckiemu. Wraz ze swoimi chłopakami – tak nazywał swoich podkomendnych, prowadził regularne bitwy z oddziałami Urzędu Bezpieczeństwa (UB) i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) oraz Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR (NKWD). 10 września 1944 roku „Ostoja” został Komendantem Obwodu AK Łuków.
24 czerwca 1945 roku został aresztowany w Stoczku Łukowskim przez NKWD i wywieziony do sowieckiego więzienia w Warszawie, a następnie do więzienia UB w Lublinie. Jak wspominał aresztowany wspólnie z „Ostoją” kpt. Edmund Sułkowski ps. „Marek”, „Lubelskie UB biło nie gorzej niż NKWD, a może nawet lepiej”. Miesiąc później, na mocy amnestii, zostali zwolnieni. „Ostoja”, po pertraktacjach z UB oraz rozmowach m. in. z przewodniczącym Komisji Likwidacyjnej w Warszawie gen. Chruścielem pseud. Monter, zdecydował o ujawnieniu około 400 osób, o których już wiedziało UB, wraz z bronią – starą, zdezelowaną i nienadającą się do użycia. Pozostała broń miała zostać przechowana do lepszych czasów.
Wykorzystując kontakty, prowadził rozmowy z władzami w celu zorganizowania opieki i warunków bytowych dla swych chłopaków w nowej rzeczywistości. Po zakończeniu prac Komisji Likwidacyjnej AK w Obwodzie Łuków ówczesna władza zaproponowała „Ostoi”, aby wraz ze swoimi podkomendnymi osiedlił się na Ziemiach Zachodnich, obejmując stanowisko starosty w Niemodlinie. Nominację miał odebrać w Warszawie.
16 października miała miejsce odprawa w Motyczu. Oprócz Rejmaka był na niej także Hieronim Dekutowski „Zapora”. Na owej odprawie była też agentka UB „Lena” czyli Helena Mor ps. „Juka”, która przekazała swoim przełożonym m.in. szczegóły wyjazdu „Ostoi”.
18 października 1945 roku na drodze Lublin – Warszawa, w pobliżu miejscowości Pociecha kpt. Wacław Andrzej Rejmak „Ostoja” został wraz ze swoim adiutantem por. Mieczysławem Kańskim ps. „Czeczot” zamordowany przez funkcjonariuszy UB. „Ostoja” otrzymał po 5 strzałów w szczękę i klatkę piersiową, natomiast „Czeczot” po 9 strzałów. W chwili śmierci „Ostoja” miał 28 lat, a jego adiutant 21. Najprawdopodobniej mordercami byli Faustyn Grzybowski, kierownik WUBP w Lublinie i Borys (Bronisław) Wróblewski, zastępca Grzybowskiego. Mało było morderstwa, należało jeszcze wskazać winnego. UB wskazało na „bandę Orlika” czyli Mariana Bernaciaka przypisując mu rolę egzekutora.
Kpt. Wacław Rejmak „Ostoja”, pomimo młodego wieku, został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, trzykrotnie Krzyżem Walecznych i trzykrotnie Krzyżem Zasługi. W 1984 r. został pośmiertnie awansowany do stopnia podpułkownika przez Prezydenta Rzeczypospolitej na Uchodźstwie.
Sam pisał o sobie, że jest „po prostu Polakiem i żołnierzem”. Przez cały okres konspiracji cechowała go odpowiedzialność w stosunku zarówno do mieszkańców powiatu łukowskiego, jak i do własnych żołnierzy. Tak ujął to w liście do UB: „bo ja nie myślę ludzi wyprowadzić i rozbroić żebyście ich wyrżnęli jak baranów.”
O dowódcy Kasantów z Jaty tak pisała Danuta Uszyńska, poetka czasu konspiracji.
OSTOJA
"Mówią o nim, że piękny – ja tego nie widzę,
Że ma oczy jak gwiazdy – ja z gwiazd sobie szydzę.
Mówią, że jest tak wielki, że Hannibal gaśnie.
Ja znajduję, że niski, że za mały właśnie.
Kobiety za nim sznurem: kwiaty, łzy, westchnienia...
Za nim czy za mundurem, co je rozpłomienia,
Nie, ja także przyznaje, że owszem – jest miły.
Żołnierz twardy i romantyk, tytanów ma siły.
Przypomina mi wprawdzie tureckich sułtanów,
Czasami znów Byrona. No, bo proszę panów,
Ta płeć ciemna, te włosy, ten nos, usta, czoło
I ta wyniosłość w twarzy nawet na wesoło,
I ta nie pozbawiona wdzięku – kokieterii może,
Pewność siebie, za którą nieśmiałość, mój Boże,
Kryje się i kryć będzie...
W powiecie o nim mówią. Nie! W powiecie krzyczą,
Że on, tylko on, tak na niego liczą.
O, ten nas nie zawiedzie. On bożyszcze lasu.
Myślę, że mają rację – lecz dużo hałasu
Jeszcze nikomu dobrze nigdy nie zrobiło.
Zresztą to nie jest ważne. Mnie jest bardzo miło,
Że właśnie w mojej ziemi, w podlaskiej krainie,
Jest ktoś – kto równie z męstwa jak z piękności słynie"
Cześć Ich Pamięci!
W niedzielę, 18 października, wydarzenia sprzed 81. lat uczczą członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Koło Łuków. Pojadą do Motycza, aby spotkać się przy grobie swojego bohatera, kapitana „Ostoi”, dowódcy Kasantów z Jaty.
zdjęcia: ŚZŻAK Koło Łuków/archiwum podlasie24
informacja: ŚZŻAK Koło Łuków



0 komentarze