Węgrów

Węgrowski „Hubertus” /AUDIO/

Region Niedz. 18.10.2026 18:35:43
18
paź 2026

„Mam psy, sokoły, konie i kocham łów szalenie” – śpiewał onegdaj poeta. Na węgrowskim „Hubertusie” myśliwych koni co prawda nie było widać, ale psy i sokoły jak najbardziej. A oprócz nich – akcesoria do myśliwskiej broni, dużo dobrego jedzenia (nie tylko dziczyzny), stoiska edukacyjne, odświętne stroje, sztandary i podziękowania. Odświętną atmosferę nieco psuła świadomość tego, co przeciwko łowiectwu pichci się właśnie w parlamencie. Wyrażano jednak nadzieję, że skrajny „bambinizm” nie przejdzie.

Rok temu w Łochowie, teraz w samym centrum Węgrowa. XVIII Hubertus Węgrowski Mazowsza i Podlasia im. prof. Jana Szyszko – bo tak brzmiała pełna nazwa tej imprezy – zebrał koła łowieckie z całego regionu, a do tego wiele osób, którym z myślistwem jest w jakiś sposób po drodze: leśników, pszczelarzy, przetwórców żywności, producentów akcesoriów.

W uroczystej mszy w węgrowskiej bazylice prezentowały się poczty sztandarowe, a w homilii wspomniano zarówno świętego Huberta, patrona myśliwych, jak i świętego Franciszka (którego 800. rocznica śmierci przypada właśnie w tym roku). Miłość tego drugiego do „braci mniejszych” bywa przeciwstawiana polowaniom, ale na swoich stoiskach edukacyjnych koła przekonywały, że myślistwo to nie tylko strzelanie. To także codzienna dbałość o przyrodę i szacunek dla zwierząt, który znacznie przewyższa podejście działających na przemysłową skalę kombinatów hodowlanych.

O wymaganiach, jakie trzeba spełnić, by zostać myśliwym, mówił nam szykujący się do wstąpienia do jednego z okolicznych kół Michał Szymaniuk.


Myśliwi wciąż zmagają się z „gębą” krwiożerczych niszczycieli, przyklejaną im przez skrajnie lewicowe organizacje prozwierzęce. Tematem wielu kuluarowych rozmów na węgrowskim „Hubertusie” był zgłoszony przez te środowiska projekt ustawy, która przy braku poprawek może w praktyce zlikwidować polskie łowiectwo. Wyłączy bowiem z polowań znakomitą większość obszaru kraju. A to się w opinii myśliwych po jakimś czasie zemści: wielkimi szkodami w rolnictwie, coraz większą liczbą wypadków komunikacyjnych z udziałem dzikiej zwierzyny, rosnącym bezpośrednim zagrożeniem dla ludzi, a w rezultacie gigantycznymi kosztami dla państwa.

Mówił nam o tym Mariusz Agiejczyk z Ekologicznego Forum Młodzieży:



Myśliwi mają nadzieję, że coraz częstsze incydenty z dziką zwierzyną w miastach otrzeźwią decydentów. Sami starają się docierać do społeczeństwa z informacją, że myślistwo to nie jest strzelanie do wszystkiego co się rusza kiedy przyjdzie ochota. To dziedzina dokładnie uregulowana szczegółowymi planami i normami, bazującymi na wieloletnim doświadczeniu.

Jeśli chodzi o ciekawostki – to w porównaniu z zeszłorocznym spotkaniem w Łochowie wyraźnie więcej myśliwych przyjechało ze szkolonymi do polowań psami. Dominowały ogary polskie, zachwalane przez hodowców i właścicieli:


Nie mogło zabraknąć i dziczyzny. Przetworami mięsnymi częstowano na większości stoisk przybyłych na „Hubertusa” kół. Dziczyzna jest wdzięcznym polem do kulinarnych eksperymentów. Ma też zalety w oczach tych, którzy starannie liczą kalorie i mikroelementy.



O węgrowskim święcie myśliwych powiemy na antenie Katolickiego Radia Podlasie w poniedziałkowych magazynach regionalnych.





Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Adam Białczak
+48.500187558

0 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.